39. Zasrane doły i inne szczurzyska!

środa, 11.maja.2011, 01:03

Za niecałe 6 godzin muszę wstać na ten przeklęty w-f prowadzony przez najkoszmarniejszą instruktorkę fitness, jaką w życiu widziałam. Zapewne była wpadką, ale nie wnikam. Ukrywa swoje kompleksy za marną tapetą, puszcza same techno grzmoty(jeby) i wrzeszczy jakieś gówna do mikrofonu. Nienawidzę takich niedokształconych nauczycieli.

Znowu znikłam na długo, zapewne ponownie tak będzie. Na razie mam bardzo ciężki okres. W mieszkaniu przeżywam katusze a na uczelni coraz więcej pracy. Sesja się zbliża a ja mam ambicję nie męczyć się z nią tak jak z tą ostatnią. Postaram się o coś konstruktywnego kiedy tylko przypomnę sobie jak mam na imię, gdzie jestem i dlaczego to nie jest willa z basem i widokiem na morze, może uda mi się coś z siebie wyciągnąć i napisać do Was więcej.

Wiem, że tak nie powinno być. Zaniedbuję moje piękne, blogowe życie ale w takiej atmosferze nie jest łatwo. Gdyby nie Shippo i Lucjan ogólnie nie siedziałabym w domu. Jednak są moi kochani mężczyźni a przecież nie chcę aby poczuli się opuszczeni (głodni też, nawet nie wiecie ile Shippo wpieprza – nie to, że mu żałuję, niech je i rośnie zdrowy).

Dzisiaj był naprawdę ciężki dzień. To był wieczór ostatniej szansy, zmarnowanej jak mniemam. Teraz wszystko się zmieni, zostałyśmy same. Nie wiem czy powinnam szerzej to opisywać, czy po prostu zostawić to zdanie samemu sobie? Zastanawiam się jak to jest stracić przyjaciela, ale takie stwierdzenie to ogromna przesada. To był wieczór bardzo ciężkich decyzji oraz pysznego drinka w Mleczarni. Wieczór przesiąknięty zapachem rzucanych przeze mnie fajek. Wieczór nadziei i nowych możliwości. Czasami jednak czuję, że nie jestem sama.

Moje piękne koszatniczki gryzą mnie właśnie w skarpetki (tak, biegają po pokoju. Jak lubią to mogą, szczurzyska kochane). To oznacza, że albo zauważyły, że olałam fakt ich biegania po łóżku albo że są głodne. Czas na karmienie! Wiecie jak koszatniczki cudownie ćwierkają? Wspaniale to brzmi rano kiedy się budzę a one patrzą co robię. Co lepsze, spodobała im się chyba nowa piosenka Gagi (mi również – obie, zarówno Judas jak i The Edge of Glory) i tak sobie śpiewają. Słodko.

Kiedy tak słucham tych słów serce mi rośnie w piersi. Czuję napływ świeżych, potężnych i dobrych emocji. To chyba czas aby iść spać. Będę miała piękne sny. Rano krzyknę: Waka Waka to GO! A potem: Go! Gaga Go!


Oczekuję Hair i moich czterech, nowych tomów Slayers. Kochani, moja kolekcja mang znowu ruszyła. Trzymajcie kciuki za fundusze. Oj! Znowu gryzą…

Zmykam bo zaraz same się nakarmią. See you soon.





Sam
Nastrój:
Kategoria: Chaos.
tagi:


Szablon

zrobiła Yzoja tylko dla Sama, używając jej zdjęcia, tła które jest wszędzie i skryptu napisanego przez Nathana Faubion. Jak widać, wzorowałam się na poprzednim takim szablonie, stworzonym dla Etsu.